Blog Malarstwo Style i epoki Symbolizm Techniki

O obrazie który spłonął lecz zachował się w muzyce. „Wyspa umarłych” Arnolda Böcklin

Wyspa umarłych, najsłynniejsze płótno szwajcarskiego symbolisty Arnolda Böcklina, kryje w sobie historię niezwykłej fascynacji. Do motywu samotnej, wyłaniającej się z ciemnych wód wyspy, będącej miejscem wiecznego spoczynku, malarz od 1880 roku powracał aż pięciokrotnie. Los sprawił jednak, że do naszych czasów przetrwały tylko cztery płótna – czwarta wersja spłonęła podczas działań drugiej wojny światowej, a jej wygląd możemy dziś odtworzyć wyłącznie dzięki starej, czarno-białej reprodukcji.

I to właśnie ona jest bohaterką dzisiejszej opowieści.

Wyspa umarłych – czwarta wersja, zniszczona (Arnold Böcklin, 1884)
Wyspa umarłych – czwarta wersja, zniszczona (Arnold Böcklin, 1884)

Wszystkie wersje obrazu łączy ten sam motyw: mroczna, wyłaniająca się z gładkiej, szklanej tafli wody skalista wyspa. Zbliża się do niej niewielka łódź. Siedzący przy wiosłach przewoźnik powoli kieruje ją ku brzegowi. Znajdująca się na pokładzie wysoka postać okryta białym całunem rzuca cień na trumnę. Nie widzimy ich twarzy. Ciemna tonacja, nieruchoma woda i niemal całkowity brak ruchu budują atmosferę ciszy, tajemnicy i zadumy nad śmiercią. Wyspę otaczają strome skały, w których wykuto grobowce, a nad nimi wznoszą się smukłe cyprysy – symbole zaświatów znane już w starożytnym Rzymie. Zazwyczaj w tych kompozycjach ciepłe, miedziane odcienie skał wyraźnie odcinają się od chłodnego mroku granatowego nieba i smolistej czerni drzew.

Wyspa umarłych – wersja pierwsza (Arnold Böcklin, 1880, Muzeum Sztuki w Bazylei)
Wyspa umarłych – wersja pierwsza (Arnold Böcklin, 1880, Muzeum Sztuki w Bazylei)
Wyspa umarłych – wersja pierwsza (Arnold Böcklin, 1880, Muzeum Sztuki w Bazylei) detal w malarstwie
Wersja pierwsza – detal

Böcklin z czasem modyfikował swoją wizję. Podczas gdy pierwsze dwie wersje obrazu były do siebie kompozycyjnie zbliżone, trzecia, czwarta i piąta tworzą osobną grupę. To właśnie w nich kadry uległy wyraźnemu poszerzeniu w poziomie.

Czwarta, zaginiona wersja opierała się na ściśle scentralizowanej strukturze i mocnych, geometrycznych podziałach. Środek wciąż zajmowała zwarta grupa ciemnozielonych cyprysów, jednak nie tworzyły one już tak wysokiej „ściany” ani najwyższego punktu dzieła. Główny ciężar wizualny przeniesiono na jasne, surowe skały, które zyskały tu potężny, niemal architektoniczny wymiar. Wyspa przypominała uśpiony, kamienny amfiteatr, obejmujący grobowce ramionami klifów. Z kolei pomiędzy masywnymi skałami, w samym centrum obrazu, otwierała się rozległa, symetryczna przestrzeń przypominająca port.

Wyspa umarłych – czwarta wersja, zniszczona (Arnold Böcklin, 1884) detal w malarstwie
Wersja czwarta – detal

Dziś nie wiemy, jak wyglądała kolorystycznie. Obraz nabył niemiecki przedsiębiorca i kolekcjoner Heinrich Thyssen, a płótno trafiło do gmachu banku w Berlinie. Podczas II wojny światowej  zostało zniszczone w wyniku bombardowania miasta. Najprawdopodobniej spłonęło. Jego wygląd przetrwał wyłącznie na archiwalnej, czarno-białej fotografii.

To zniknięcie kolorów odegrało jednak kluczową rolę w historii sztuki.

Mijają 23 lata od namalowania czwartej wersji. Przebywający w Paryżu w roku 1907 rosyjski kompozytor Siergiej Rachmaninow, widzi czarno-białą reprodukcję zaginionej dziś Wyspy umarłych. Zainspirowany reprodukcją przekłada sugestywną wizję Böcklina na muzykę. Trwający około 25 minut poemat symfoniczny stał się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych dzieł.

Pierwsze dźwięki przypominają miarowe, hipnotyzujące uderzenia wioseł o ciemną toń wody. Z czasem muzyka przybiera na sile i staje się niespokojna. W środkowej części pojawia się krótki moment jasności i ciepła – brzmiący jak dalekie, spokojne wspomnienie dawnego życia. Ten przebłysk zostaje szybko pochłonięty przez potężną, pełną rozmachu kulminację, która uderza z ogromnym napięciem. Po tym dramatycznym momencie wszystko powoli przygasa, by ostatecznie rozpłynąć się w ciszy.

Kompozytor wyznał później, że gdy zobaczył obraz w pełni barw, rozczarował się. Wersja pozbawiona kolorów podziałała na niego znacznie mocniej. Brak barw odarł obraz z resztek ziemskiej witalności, redukując go do czystej esencji: światła i cienia, życia i śmierci, ostatecznego bezruchu. Przyznał, że gdyby najpierw zobaczył oryginalne, kolorowe płótno, jego dzieło prawdopodobnie nigdy by nie powstało. „Jego” Wyspa umarłych zawsze była czarno-biała.

Czwarta wersja Wyspy umarłych przepadła w mrokach wojny. Ocalała na starej fotografii oraz w niezwykłej, muzycznej wizji mistrza Rachmaninowa.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *